Trzech wykonawców na to gówno za oknem
dodano: 20.03.2008

Każdy inaczej odreagowuje późną zimę. W zależności od tego czy musi wstać rano, czy się ciepło ubierze, czy sąsiad dał spać, czy w nocy nie było za gorąco. Ja mam jeden, zazwyczaj zawsze sprawdzający się sposób. Klina klinem. Zło złem. Chamstwo chamstwem. Dół dołem...Czyli że gra muzyka.
 
 
1. Jens Lekman

Szwedzi to jacyś piękni nie są. No...może blond Szwedki trochę;-) Więc może piękni nie są, ale ładnie śpiewają. I taki Jens ładnie śpiewa. Indie popem ci indie dziennikarze to nazywają. Niech im będzie. Takie przebojowe klimaciki zaaranżowane na fortepian, gitarę, trąbki, smyki i smaki, tak można to popem nazwać, a że się kolega nie sprzedał i wszystko sam robi, czasem w tekstach przeklnie, to jest indie. OK.

O miłości śpiewa. A miłości w takie opóźnione zimy potrzeba bardzo.
 
I've got my pockets full of money
I'm gonna spend it all tonight
(…)
a whole months salary
gonna set it to flames
on some girl, we just met recently
I barely know her name 
(…)
I can't say that you are pretty
that would make me a liar
but you turn my my legs to spaghetti
and set my heart on fire*
 
I tak słucham tej jego ostatniej, jakże chwalonej przez wszystkich indie dziennikarzy płyty i dochodzę do wniosku, że „Matko Boska...jak rzadko mi z nimi po drodze. Czemu tak rzadko się z nimi zgadzam?”.
 
A Jens śpiewa, że pamięta każdy pocałunek, tak jak ten pierwszy:
 
I know I've broken some hearts, I understand
some firecrackers blow up in your hand
oh I fucked up, I've always tried to be true
 
But I would never kiss anyone
who doesn't burn me like the sun
and I remember every kiss
like my first kiss
like my first kiss**
 
No nic. Jak ktoś lubi lekko dancingowe granie, ciekawe teksty o związkach i męski (nie bardzo) wokal, to polubi Jensa, a Jens się odwdzięczy, bo te płyty wciągają i to nieźle. W zdrowiu i w chorobie.

Tubka rzucę: http://youtube.com/watch?v=ZOqc4B1GaN4 - lajf akustik z humorem. Filmik pokazuje też jak trudno nastroić ukulele;-).
Tutaj można tekst przejrzeć i pośpiewać razem:
 
* Pocketful of money - Oh You're So Silent Jens (2005)
** And I Remember Every Kiss - Night Falls Over Kortedala (2007)
 


2. Mint


Z Belgii to zawsze niewiele ciekawego przychodziło. Tym razem przyszło. Zapoznałem się z nimi przy okazji ich nowego albumu Hinterland. I co? I indie pop znowu. Jakiż to szalenie pojemny wór. A w tym worze przy okazji zespołu Mint pływa przesłodka melodyjka w przesłodkim utworze Brand New Toy. Refren wspomagany przez dziecięcy chórek roznosi nad numerem jakiś taki klimat rozmarzenia, a główny wokal przepuszczony przez efekt „radyjka” nadaje temu klimatowi ulotności, kruchości. Doooobry numer, ale ciężko się od jego prostoty uwolnić i potem człowiek łazi już nawet bez mp3 na uszach i śpiewa pod nosem na głos. No taka muza.

Reszta płyty w podobnym klimacie choć na większego hita nie ma co liczyć. Opener powala, a reszta gdzieś tam go goni. Ale żeby nie było. Jest bardzo dobrze. Mamy jakieś klawisze, mamy mocne gitary, mamy mimo wszystko przebojowe granie.

Niezbadane są ścieżki Pana. W rodzinnej Danii wzbudzili zainteresowanie mediów, gdy podczas ich występu z nóżki na nóżkę przestępowała sama Królowa Fabiola, a w jej wieku (80 lat) kiwanie się na boki nie zawsze oznacza chęć potańcowania.

Tubkami rzucam: http://www.youtube.com/watch?v=KIulws1nDIE - Królowa się kiwa
http://youtube.com/watch?v=f6eubXGeHBs - Brand New Toy klip
http://youtube.com/watch?v=QUmrrdO9KaQ - jakże uroczy tytuł

Majspejsy i oficjalne:
http://www.mintonline.be/albums.html
http://www.myspace.com/wearemint



3. Oh Laura
 


Trudno. Jak się gra w zespole i po Polszy jeździ to wiele kulturalnych wydarzeń bokiem przechodzi. No i przeszło parę. Przeszło Nouvelle Vague, przejdzie Down, przejdzie Serj Tankian, przeleciało też Oh Laura. Trąbili o tym wszędzie i na maxa, więc pewnie nie jest to taki zupełnie nieznany u nas zespół, tym bardziej, że koncert w Fabryce Trzciny był ich drugim, w naszym pięknie zasyfiałym przez późną zimę, kraju.

Szwedzi po raz drugi w tym tekście. To chyba coś znaczy. Tutaj ładna blond Szwedka śpiewa sobie taki popik, ale mamy gitar trochę, klawisze, loungowe klimaciki, i hita z reklamy Saaba. Wokal ma jak kumpela z boiska, z tą co się po drzewach ganiało i rzucało kamieniami, z tą co się kolana pozdzierane do krwi opatrywało. Taka chrypka, co to bardzo działa na wyobraźnię. Taka w stylu Cerys Matthews. Z resztą muzyka Oh Laura gdzieś tam podobna jest do tego co robiła Catatonia, a że grupa pani Cerys działalność zawiesiła, to z powodzeniem w zastępstwie można sobie posłuchać odpowiednika ze Szwecji. Polecam z wieczora. Tak do kolacji z winem, albo przed snem. Pewnie nam się te drzewa przyśnią, i to podwórko, i ta kumpela z młodości.
 
Tubą rzucam: http://youtube.com/watch?v=piDgTFaafNM - weź ją wyzwól
Oficjele: www.ohlaura.net
 
No i tyle na dziś. Za okno wyglądam i syf dalej. Popadało, pozamiatało. Idę muzy słuchać (i testy na prawko robić).
 
Ps: A nowy Portishead już za chwilę:

Wawatown, 20.03.2008